Chwilówkowy pionier – historia Wongi

Errol Damelin szef wongi

Jak narodził się pomysł na firmę typu Wonga – pioniera chwilówek?

Z pewnością należy przyznać, że Wonga zaczęła bardzo spektakularnie, zarówno jak spektakularny jest jej cały sukces. Większość z nas chciałaby być właścicielem podobnej firmy, tym bardziej jeśli zrozumie, że prowadzenie takiej nie jest niczym złym, jeśli praktykuje się jedynie uczciwe zasady. I tak jest w przypadku Wongi. Choć mówi się wiele o wysokich kosztach chwilówek, które ta firma oferuje, nikt nie porusza tematu kosztów obsługi oraz podatków od zarobionych w ten sposób pieniędzy. Jeśli tylko Rządy poszczególnych krajów wprowadziły podatek identyczny dla chwilówek co dla kredytów gotówkowych, cena tych pierwszych obniżyłaby się znacznie. Tak się jednak nie dzieje, a cięgi za ceny pożyczek poza bankowych zbierają firmy ich udzielające. Inaczej nie opłacałoby się prowadzenie podobnego biznesu. Trudno jednak nie zauważyć, że chwilówki są potrzebne, bo nawet ich wysokie ceny nie odstraszają całej masy klientów. I wbrew pozorom procent pożyczek utraconych to zaledwie kilka punktów, chyba oczywiste jest, że trudno się o co przyczepić.

Sprytni zauważą, że Wonga może pochwalić się genialnym wejściem

 W jednej z dzielnic Londynu rozpoczęła się praca serwisu samedaycash.co.uk. W pierwszych 10 minutach jej istnienia, zalogował się pierwszy klient i pożyczył pieniądze na sumę około 100 funtów. Firma zainwestowała zaledwie połowę tego w narzędzie do promowania strony zwane Google Adwords. Sukces? Bez dwóch zdań. W całym biurze przebywało wówczas około 10 osób, nikt nie spodziewał się, że pierwszy klient pojawi się w tak krótkim czasie.

Errol Damelin (jeden z założycieli, pochodzący z Południowej Afryki miłośnik sportu, który twierdzi, że wszystkiego o biznesie dowiedział się na boisku rugby) wspomina, że wszystko zaczęło się 3 lata wcześniej kiedy odkryto, że w sieci jest grupa poszukująca pożyczki, szybkiej forsy, doraźnej pomocy. Idąc za ciosem postanowiono zaspokoić potrzeby owych poszukiwaczy i rozpoczęto pracę nad serwisem, który będzie automatycznie zatwierdzał wnioski klientów i przelewał im pieniądze na konto bankowe. Wszystko online. Dużo pracy należało włożyć w stworzenie serwisu, algorytmów, regulaminu oraz opracowanie działania firmy zgodnie z normami prawnymi. Sukces na szerszą skalę musiał być zagwarantowany, ponieważ pilna pożyczka Wongi dawała to czego żaden klient nie dostanie w banku:

  • kwotę niską, dokładnie dopasowaną do swoich potrzeb,
  • załatwienia sprawy online w kilka chwil,
  • jasnych informacji dotyczących liczb – ile należy oddać i ile będzie kosztować spóźnienie.

Damelin twierdzi, że banki uwielbiają regulacje i nie lubią nowatorskich przedsięwzięć. Są raczej bezpieczne w podejmowaniu decyzji. Tak czy inaczej pomimo setek lat systemu bankowego, nie rozwijają się dziś tak prędko jak inne gałęzie gospodarki. Sam internet wymusił w zaledwie 30 lat ogromne zmiany nie tylko w systemie bankowym, ale w większości transakcji. Mimo wszystko banki zachowały pewną rezerwę w wprowadzaniu zmian i uelastycznianiu się z godnie ze zmianami potrzeb klientów. To co najbardziej zastanawia to fakt, że banki ze sobą szczególnie nie konkurują. Wszystkie ich oferty są porównywalne, nie odbiegają szczególnie od pozostałych banków.

Warto jeszcze wspomnieć, że twórcy Wongi głęboko wierzą, że podobne firmy są doskonałą i jak na razie jedyną alternatywą dla systemu bankowego, który już kilka razy otarł się o zupełne załamanie. Zwróćmy uwagę, że banki są najdziwniejszymi instytucjami na świecie i zdecydowanie bardziej można je posądzać o oszustwo, ponieważ w skrócie ich system pożyczania pieniędzy wygląda mniej więcej tak – bank pożycza pieniądze, które sam drukuje, których nigdy nie zarobił, zwyczajnie tworzy je z niczego. Następnie każe zwracać z odsetkami, a jeśli się klient wyłamie, bank pozbawi go, jeśli trzeba, domu i narzędzi do pracy. Firmy pożyczkowe nie tworzą pieniędzy z powietrza. Każda z tych firm zaczynała z własnym realnym kapitałem.

Czy zupełnie nowatorski i ryzykowny startup podoła na rynku?

Ponieważ pomysł był zupełnie pionierski i niezależny, wszyscy pomysłodawcy oraz pracownicy nie mogli do końca przewidzieć jak zachowa się rynek, jak zachowają się klienci. Firma więc pomimo świetnie zorganizowanego biznesplanu była wielkim znakiem zapytania. Nie istniały dane, które umożliwiły by już na wstępie zapobiegać pewnym niechcianym sytuacjom i analogicznie, częstotliwość tych pożądanych świadomie zwiększać. Kolejne dni od pierwszej pożyczki dały sygnał dla pomysłodawców, że tylko budowanie bazy danych umożliwi uelastycznienie systemu tak aby działał zgodnie z zachowaniem i preferencjami klientów. Okazało się bowiem, że statystyki zaczęły pokazywać, że co drugi klient nie ma uczciwych zamiarów. W takiej sytuacji firma mogła okazać się jedynie porażką. Jako że potrzeba matką wynalazków, pomysłodawcy Wongi rozpoczęli pracę nad kolejnym algorytmem badającym preferencje klientów. Firma chciała się dowiedzieć kim są, jakie mają zwyczaje, czy oddadzą pieniądze na czas. Wszystkie te dane należało katalogować, opracowywać, segregować. Dużo roboty. Matematyczny algorytm badający dokładnie zachowania klientów został wprowadzony po pierwszym roku działania Wongi. Rozpoczęła się nowa era w finansach osobistych, nowe technologie zostały wdrożone. I bez względu na to jakie mamy zdanie o chwilówkach, ich geneza oraz cały okres działania dostarczył sporej wiedzy w zakresie psychologii klientów internetowych.

Pierwszy rok pracy Wongi to doskonałe wyniki

Pierwszy rok działania Wongi to doskonałe statystyki. Udzielono 100 tys. pożyczek na kwotę 20 mln funtów. Średnio 274 pożyczki na każdy dzień w roku. Wonga zarobiła 15 mln funtów (z tej kwoty odprowadziła ponoć niewiarygodnie wysoki podatek, więc czysty zarobek był znacznie mniejszy!). W 18 miesięcy później, Wonga miała już na koncie ponad milion udzielonych pożyczek. Pan Damelin odkrył tą niszę, którą w zasadzie stworzyły same banki. Niechętnie bowiem tak duże instytucje są zainteresowane udzielaniem tak niskich i krótkoterminowych pożyczek. Ponadto dotychczas można było wydawać pieniądze online, natomiast pożyczać już nie. Wonga zmieniła cały ten system.

Fala krytyki nie miała wpływu na rozwój firmy. Klienci są i będą, a na dodatek są zadowoleni!

Tak szybko jak szybko rozwijała się Wonga, pojawili się krytycy tego pomysłu na biznes. Zarzucano Wondze, że nie umiejscawia na swojej stronie internetowej oprocentowania w możliwie najbardziej widocznym miejscu. Największe gazety na Wyspach zarzucały również pobieranie wysokich odsetek za pożyczane pieniądze. Wonga zyskała przydomek legalnego pożyczkowego rekina. Trudno było o dobre słowo dla Wongi. Jednego roku zasponsorowała w Nowy Rok darmową komunikację miejską dla każdego w całym Londynie. Jednak mimo to sugerowano w publicznym radio, że Wonga jest odpowiedzialna za pogłębianie kiepskiej sytuacji finansowej swoich klientów.

Wonga jednak pokazała ciekawe statystyki. W 2011 roku zapytała 1500 pożyczkobiorców czy są usatysfakcjonowani z usług jakie oferuje Wonga. 95 % klientów była zadowolona lub bardzo zadowolona. Zwrócono wówczas uwagę, że Bank of Scotland pochwalił się zaledwie 41 % zadowoleniem wśród klientów. Nawet firma Apple nie była w stanie prześcignąć Wongi. Apple może pochwalić się zadowoleniem 86 % swoich klientów.

Kim są założyciele Wongi?

Wongę założyło dwóch przyjaciół, którzy mają dość ciekawe zainteresowania niezwiązane z finansami. Damelin to klasyczny człowiek przygoda. Sporty wodne, bieganie, rower, rugby. Wszystko kręci się dla niego wokół sportu. Jego przyjaciel Hurwitz to artysta i miłościk sztuki. Obaj panowie uważają, że idealni partnerzy biznesowi muszą się różnić między sobą możliwie jak najbardziej aby uzupełniać swój potencjał.

Wonga szuka inwestora

W 2006 roku wspólnie rozpoczęli poszukiwania inwestorów dla pomysłu Wonga. Łatwo nie było, ponieważ trudno było porównać się do innych firm z branży, bo takowe nie istniały. Największe jednak zainteresowanie inwestowaniem w krótkoterminowe pożyczki wykazał niejaki Klein, który wraz z synem prowadzi wielką firmę zajmującą się inwestowaniem w startupy – nowo powstające firmy, których pomysłodawcy szukają inwestorów. Klein wraz ze swoim synem ma całkiem wiele interesujących osiągnięć w tej dziedzinie. Swoim wsparciem przyczynili się do rozwinięcia takich serwisów jak bit.ly, LOVEFILM, Moo.com czy Tweetdeck.

Robin Klein jeśli mógł się czegoś obawiać to jedynie posądzenia o zarabianie na ubogich i zdesperowanych. Znający się na rzeczy biznesmen wiedział jednak, że jest to wyjście naprzeciw potrzebom pokolenia „żyjącego” w internecie i przyzwyczajonego do szybkich transakcji. Szybko możesz kupić, szybko sprzedać, szybko przelać pieniądze, szybko poznać nowych ludzi…ale szybko zdobyć gotówkę? Tego jeszcze nie nikt nikomu nie zaoferował.

Jednak obaj pomysłodawcy nie mięli żadnego doświadczenia w bankingu. Klein miał już cały bagaż doświadczeń i jak sam powiedział, uważał Damelina za człowieka, który ma ogromny potencjał na doskonałego przedsiębiorcę. Rozpoczęto więc pracę nad algorytmem, który pozwoli bez udziału człowieka podejmować decyzję o przyznaniu pożyczki lub odmowie. Łatwo można się domyślić, że musi być on niesłychanie szybki, dokładny, a dane jakie ma analizować muszą być dostępne online, od ręki.

Kolejnym krokiem były negocjacje z bankami. Należało znaleźć sposób na możliwie jak najszybsze przelewy na konta klientów. Banki nie wyrażały się pozytywnie o podobnych pomysłach. Nie uważały bowiem, że możliwe będzie aby weryfikować klientów drogą online, bez pokazania oryginalnych wersji dokumentów, zaświadczeń itd.

Powszechnie używane przez internetowe firmy pożyczkowe narzędzia są dziełem Wongi

Czy wiesz, że to Wonga była pionierem narzędzia służącego do wyliczania kosztów pożyczki? To właśnie ta firma zaproponowała jako pierwsza dwa suwaki na swojej stronie, które ze sobą „współpracują”. Na jednym klient określa ile chce pożyczyć, a na drugim na jaki okres. W ułamkach sekund klient może sprawdzić ile będzie kosztować go pożyczka na czas jaki go interesuje. Ocena zdolności kredytowej określana przez algorytm również jest pomysłem twórców Wongi. Obecnie chwilówka przez internet to już żadna nowość, a firm ją oferujących jest jak grzybów po deszczu.

Wonga w Polsce

Wonga ma kilka podstawowych zasad, które zmuszają nieco inaczej na nią patrzeć, niż tylko przez pryzmat lichwiarstwa. Cechą charakterystyczną banków jest to, że zawsze chcą od nas wyciągnąć ile się da. Kiedy kończysz spłacać jeden kredyt, bank już dzwoni i oferuje super nową ofertę. Jeśli Ty chcesz spłacić szybciej swój kredyt, bank zapyta „a nie ma pan/pani teraz ważniejszych wydatków? Niech kupi sobie pan/pani dywan” (autentyczna sytuacja mojej dobrej znajomej, która chciała pozbyć się szybciej swojego niedużego kredytu gotówkowego).

Wonga jako firma narażona na stałą krytykę, stara się aby jej klienci nie mogli powiedzieć o niej złego słowa. Bo ostatecznie liczy się zadowolenie klientów, a nie malkontentów, którzy nie zamierzają nigdy się w podobnych firmach zapożyczać. Wonga więc nie namawia do brania pożyczek, których klient nie będzie wstanie spłacić (poza tym pożyczkodawcy tracą na niespłacanych pożyczkach, windykacja jest bowiem droga i ostatecznie nie zyskują na rozdawanych na lewo i prawo pożyczkach). Jeśli klient jest nowy, najpierw należy zbudować zaufanie, które idzie w dwie strony. Wonga więc umożliwi zapożyczenie się na niewielką kwotę, klient będzie mógł sprawdzić bez większego ryzyka jak wygląda współpraca. Zasady są banalnie proste. Sprytnym suwakiem klient dowie się ile ma oddać. I nie jest to kwota, która powiększy się po podpisaniu umowy. Koszt pożyczki jest dokładnie taki ja klient widzi na suwaku. Firma nie stosuje zasad przemycanych „drobnym druczkiem”. Zasady i cena pożyczki nie ulega zmianie w trakcie jej trwania (tego nie zagwarantuje klientowi żaden bank).

Wonga jako pierwsza firma pozabankowa w Polsce rozpoczęła współpracę z Biurem Informacji Kredytowej. Współpracę nawiązała również z Biurem Informacji Gospodarczej. Zawsze w jasny sposób informuje o zasadach postępowania oraz naliczania opłat za przekroczenie terminu spłaty. Wonga nigdy nie zachęca do przedłużania terminów spłaty, chyba, że klient nie ma środków w danym momencie. Jest również otwarta na ugodę z klientem. Zasada jest jedna – klient sam musi wykazać chęć dogadania się. Jeśli klient będzie unikał kontaktu telefonicznego i mailowego trudno będzie dość do porozumienia.

Jak ja to widzę?

Kiedy na jednej z anglojęzycznych stron czytałem artykuł, który streściłem powyżej, uznałem, że ludzie, którzy stoją za Wongą to łebscy goście. Jestem pełen uznania dla Damelina, który nie zajmując się nigdy wcześniej finansami był w stanie opracować cały plan i to w dodatku taki, który będzie zarabiał od pierwszych minut istnienia biznesu. Nadal trudno jest przekonać przeciwników mikrokredytów do tego, że chwilówki zajmują ważne miejsce dla wielu użytkowników internetu. Chciałbym się dowiedzieć jak wielu klientów chwilówek, tych jednorazowych jak i powracających, nie chciałaby zniknięcia takich firm z rynku. Chciałbym również poznać dokładnie ich argumenty. Dziś mogę jedynie spekulować na ten temat.

Już niejednokrotnie na swoim blogu wspominałem, że wysoka cena pożyczek krótkoterminowych, nie jest związana z lichwiarskimi zamiarami ich twórców. Firmy pożyczkowe funkcjonują jak cała reszta przedsiębiorstw, poza bankami. Płacą więc podatki od obrotu, od wzbogacenia i płacą również za weryfikację klientów w zewnętrznych bazach danych.

Zawsze byłem, jestem i będę orędownikiem odpowiedzialności osobistej każdego za samego siebie. Wszystko jest dla ludzi, jednak należy z tego umiejętnie korzystać. Jeżeli ktoś pakuje się w krótkoterminową pożyczkę nie zastanawiając się nad możliwymi scenariuszami to później ponosi tego konsekwencje i nie jest to wina firmy pożyczkowej, lecz bezmyślnego podejścia pożyczkobiorcy.

Author: Redaktor Naczelny

Share This Post On